PRACA PODCZAS IX MEMORIAŁU KS. BENEDYKTA GIERSZEWSKIEGO

Praca-w-zaroślach-Kopiowanie

Myśliwy strzelał do przelatka sadzącego przez asfaltową drogę, widoczny na asfalcie  rozprysk sadła jest jedynym potwierdzeniem przyjęcia kuli. Pracę na tym postrzałku podejmują Węgrzy ale ostatecznie odpuszczają. Jedziemy skontrolować ich robotę. Na miejscu jesteśmy przed 15-stą, Nuta bez wahania podejmuje trop i pewnie prowadzi, potwierdzając na odcinku kilometra pracę Węgrów. Dochodzimy do bagienka, następnie do młodnika ostro zarośniętego jeżyną. Dopiero tam suka zwalnia i zaczyna kręcić. Widać, że dzik tutaj sporo namieszał, muszę zanurkować w cierniste zarośla żeby odplątać otok. Po krótkiej chwili pies wypracowuje wyjście z jeżyn i ruszamy ostro dalej, po około 4 kilometrach Nuta zaczyna bardzo mocno ciągnąć, mamy więc postrzałka na gorąco. Puszczam psa w gon i po chwili zaczynam słyszeć głoszenie, które ku mojemu zdziwieniu nagle milknie, patrzę na wyświetlacz i nie wierzę w to co widzę, Nuta wraca. Zapinam ją na otok i idziemy dalej po tropie, wchodząc po parudziesięciu metrach w ogrodzony młodnik. Zerkam na wyświetlacz, jest dobrze, cały czas idziemy tym samym tropem, którym podążała przed paroma minutami. Jest jednak już dosyć ciemno, za chwilę dochodzimy do ogrodzenia, Garmin pokazuje, że w gonie Nuta odbiła przy samej siatce o 90 stopni w prawo i prowadziła kilkadziesiąt metrów wzdłuż ogrodzenia. Tym razem idzie prosto znajdując przejście pod siatką. Dochodzę do wniosku, że najprawdopodobniej idąc w gon za pierwszym razem, w zapadających ciemnościach nie zauważyła siatki, która ją zatrzymała. Przebiegła pięćdziesiąt metrów wzdłuż ogrodzenia i nie mogąc podążać za uchodzącym dzikiem wróciła do mnie. Kontynuujemy pracę na otoku jeszcze kilkaset metrów po gorącym tropie, dochodzimy w końcu do bagna, jest już bardzo ciemno, to ostatni moment aby próbować zakończyć pracę tego samego dnia. Zwalniam Nutę z otoku i obserwuję wyświetlacz Garmina, przy wskazaniu 250 m słyszę ponownie głoszenie postrzałka. Udaje mi się podejść na 30 metrów, dzik jest stanowiony w podmokłym terenie porośniętym metrową trawą, rzadkimi świerczkami i brzózkami, zaczyna mnie obchodzić z prawej strony, kropka kolimatora wędruje na domniemaną sylwetkę dzika, który cały czas kryje się za osłoną traw. Nuta głosi tuż przy nim. Niestety nie ma żadnej luki pozwalającej oddać strzał, po 3 może 4 sekundach słyszę już tylko oddalający się oszczek. Gon trwa jeszcze godzinę, dzik jest kilkakrotnie stanowiony, nie udaje mi się jednak już podejść na odległość strzału.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s