Trudność dochodzenia ” łatwych” postrzałków

WYCINEK

Postrzałki odnalezione po kilkudziesięciu godzinach od momentu przyjęcia kuli i kilku kilometrach pracy na tropie zawsze są spektakularnym wydarzeniem. Podziw budzą zdolności i stopień wyszkolenia psa oraz doświadczenie i wytrwałość przewodnika. Zdarza się jednak, że prawidłowo trafiona zwierzyna może być bez psa nie do odnalezienia. Dzieje się tak gdy nastąpi zbieg dwóch okoliczności, po pierwsze postrzałek nie farbuje (co zdarza się bardzo często – średnio co czwarta praca), po drugie mamy do czynienia z trudnym terenem. Przykładem niech będzie sytuacja z ostatniej pełni. Kolega strzelał do jednego z trzech przelatków przemierzających staw hodowlany z którego spuszczono wodę. Odczekał podręcznikowe 15 minut i poszedł sprawdzić efekt. Te kilkanaście minut okazało się wystarczającym czasem aby na grząskim terenie nie zachował się nawet jeden trop, mokra breja ściągnęła się, nie pozostawiając najmniejszego śladu po bytności dzików, nie odnalazł też ani kropli farby. Na miejscu byliśmy w godzinę od momentu strzału. Z wielkim trudem przemieszczaliśmy się po błocie około 10 minut zanim NUTA natknęła się na trop postrzałka i ruszyła za nim. Tylko styl pracy psa potwierdzał, że idziemy dobrze przez gładziutkie błotko. Po niecałych 100 metrach weszliśmy w dosyć rozległe trzcinowisko i dopiero tu pojawiła się farba. Po dalszych 20 metrach znaleźliśmy zgasłego przelatka, który przyjął ciężkiego SHH w kal. 308 Win na bardzo niską komorę. Myśliwy zrobił wszystko tak jak powinien, mimo to bez psa dzik byłby bardzo trudny do odszukania i tylko przypadek mógłby zdecydować o jego odnalezieniu. Ktoś mógłby napisać, że trzeba w takim razie strzelać „za ucho”. Nic bardziej mylnego. Odkąd pracuję z posokowcem jestem przeciwnikiem takiego lokowania kuli, uważam że jest to wręcz nieetyczne gdyż minimalny błąd strzelca albo ruch dzika powoduje że często dochodzi do postrzałów w gwizd, żuchwę lub na pióra. Dwa pierwsze przypadki są zawsze śmiertelne a przy tym niesamowicie trudne do dojścia. Natomiast strzał na komorę (choćby bez farby i w trudnym terenie), jest łatwy do wypracowania, jeśli nie przez człowieka to na pewno przez tropowca, nawet tego średnio utalentowanego.

Poniżej kolejny „łatwy” postrzałek. Bardzo wysoka, spóźniona komora. Byk zwalił się po strzale aby za chwilę ruszyć. Na zestrzale odrobina farby, później ani kropli.

lazin cb

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s